Nazywam się Jakub Sordyl. Judo trenuję od 2008 roku, właściwie odkąd pamiętam. Mata zawsze była dla mnie czymś oczywistym – miejscem pracy, rywalizacji, rozwoju. Dlatego moment, w którym nagle ją straciłem, był bardziej bolesny niż sama kontuzja.
31 lipca 2023 roku, dzień po wygranym Pucharze Europy Juniorów w Berlinie, podczas zwykłego treningowego sparingu zerwałem więzadło krzyżowe przednie w prawym kolanie. Jeden ruch. Jeden moment. I nagle wszystkie plany na Mistrzostwa Europy i Świata juniorów przestały istnieć.
Operację rekonstrukcji ACL metodą ST/G z dodatkową tenodezą pasma biodrowo-piszczelowego przeszedłem 24 sierpnia 2023 roku. Wiedziałem, że sam zabieg to dopiero początek. Prawdziwa praca miała dopiero nadejść.
Rehabilitację rozpocząłem w MotionClinic Rehabilitacja. Od samego początku wszystko było bardzo konkretnie zaplanowane. Nie „na wyczucie”, nie na skróty. Każdy etap miał swój sens i swoje miejsce w czasie. Na starcie skupienie na tym, co podstawowe, ale absolutnie kluczowe: redukcja obrzęku, praca z bólem, poprawa zakresu ruchu. Dużo terapii manualnej, mobilizacja tkanek, blizny pooperacyjnej, systematyczne przywracanie ruchomości stawu. Wsparcie nowoczesnymi zabiegami fizykalnymi tam, gdzie realnie mogły przyspieszyć regenerację.
Bardzo szybko, ale zawsze bezpiecznie, zaczęliśmy wprowadzać ćwiczenia. Najpierw takie, które dawały mi poczucie kontroli nad kolanem – stabilizacja, wzmacnianie, praca nad zaufaniem do nogi w najprostszych czynnościach dnia codziennego. To był ważny moment, bo psychika w takich urazach gra ogromną rolę. Kolano musi być sprawne, ale głowa musi uwierzyć, że można mu znowu zaufać.
Z czasem rehabilitacja płynnie zaczęła przechodzić w coraz bardziej wymagający trening fizyczny. Nic nie było przypadkowe. Obciążenia rosły stopniowo, a każdy nowy element był wprowadzany wtedy, gdy ciało było na niego gotowe. Cały proces był stale monitorowany przez zespół – reagowanie na opuchliznę, modyfikowanie planu, cofanie się o krok, gdy było trzeba, i przyspieszanie wtedy, gdy organizm dawał zielone światło.
Ogromne znaczenie miała tu znajomość judo jako dyscypliny. To sport pełen gwałtownych zmian kierunku, pracy w skręcie, walki w kontakcie i nagłych obciążeń jednostronnych. Trening motoryczny był układany dokładnie pod te wymagania – pod pracę nóg na macie, stabilność w klinczu, reakcję na nieprzewidywalne ruchy przeciwnika. Dzięki temu powrót do treningów nie był szokiem dla organizmu, tylko logiczną kontynuacją wcześniejszej pracy.
Nie obyło się bez trudniejszych momentów. Przez pewien czas zmagałem się z uporczywą opuchlizną, która spowalniała proces i wymagała dodatkowej cierpliwości. Do regularnych treningów na macie wróciłem dopiero w lipcu 2024 roku – ponad dziesięć miesięcy po operacji. To długo, ale dziś wiem, że był to czas dobrze wykorzystany.
Pierwszym startem po przerwie był Puchar Europy Seniorów w Podgoricy. Drugie miejsce. Kilka miesięcy później Mistrzostwo Polski Młodzieży do lat 23 i brązowy medal Mistrzostw Polski Seniorów. A w 2025 roku największy sukces w mojej dotychczasowej karierze – srebrny medal Mistrzostw Europy Młodzieży U23, do tego brąz Pucharu Świata w Benidormie i kolejne medale mistrzostw Polski.
Dziś patrzę na ten okres nie tylko jak na przerwę spowodowaną kontuzją. To był czas, w którym nauczyłem się lepiej rozumieć swoje ciało, swoją dyscyplinę i znaczenie mądrze zaplanowanej pracy. Powrót na matę nie polegał na „odrobieniu straconego czasu”. Polegał na zbudowaniu wszystkiego od nowa – solidniej, świadomiej i z myślą o przyszłości.






